Nagle jakoś ważne staje się: przyznać się do samej siebie.

Znalazłam swój sen. Z 8 stycznia. Jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy zdążyłam go sobie zapisać. I aż się zachłysnęłam, czytając, bo wróciła mi pamięć i widzę, pamiętam siebie w tym śnie, pamiętam zmiany, swój bezwład i szaloną jazdę korytarzem, plamy z buraczków, resoraki jak lentilki w błocie, bezbrzeżnie szeroką panoramę na koniec i uczucie ulgi, największe.

—————————————————————————————————————————–

Masa sprzątania na kolanach
Samochodziki papiery śmieci
Szłam zrobić kawę
Wszystkim
Chciało mi sie kochać
Cieszyłam się z chłopaka którego miałam
Mieliśmy się kochać
Wcześniej impreza
Duża
Niesamowita dziewczynka bardzo miła trochę chora i kot pies który mnie popychał nosem do przodu po podłodze
I na wsi to było i siostra i nie mogłam wyjść jej pożegnać bo miałam za ciasną koszulkę nocną a chciałam się szybko przebrać ale zdążyłam
I trochę szpital bo dziewczynka tam była
I ta impreza była w czymś co było na wsi i szpitalem

A wcześniej jakiś zamek chyba i wielka impreza

Ogólne poczucie uczestnictwa w wielkiej imprezie
Konieczności sprzątania wielkiego bałaganu
Radość z posprzątania i widok prawie pustej czystej sali
Rzeczy poskładane
Zostały 3 małe plamki bałaganu z buraczków
A bałagan był ogromny taki że to był nieprzejezdny teren i wszyscy utknęli bo między prawdziwymi samochodami powtykano masę małych resoraków i utknęły w błocie w cukrze a wystarczyło je pozbierać i nagle wyczyściło się wszystko prawie

 

fot: Logan by Oli McAvoy 2012