Bajki o wracaniu

Był sobie pewien pan – i była też pewna pani, którzy każdego dnia przed zaśnięciem czytali piękną starą opowieść. Mówiła ona o dwóch połówkach jednego jabłka, które cudownie odnajdują się w tłumie. Bardzo chcieli zostać takimi  połówkami, ale wspólne życie przekonało ich, że w ogóle do siebie nie pasują. Nawet przytulali się do siebie czasami, żeby to jeszcze sprawdzić, ale panią kłuła szorstka broda pana, a pan tylko kichał od ślicznych perfumów pani. A kto słyszał o kichająco-drapiącym jabłku. Postanowili więc od siebie uciec.

Oboje byli bardzo dobrzy z geografii, więc pani zamieszkała na jednym końcu świata, a pan dokładnie na drugim. Z tej odległości broda już nie drapie w policzek, a perfumy w nosie.

Bez siebie czuli się o wiele szczęśliwsi. Mieli mnóstwo wolnego czasu, bo wreszcie nie musieli tracić go na pasowanie do siebie. Mogli robić zupełnie nowe rzeczy i poznawać wielu nowych ludzi, chodzić nowymi drogami do nowych miejsc, tylko – nie bardzo im się chciało.

Szczerze mówiąc, trochę się nudzili.

Pani zaczęła pisać ogłoszenia o zaginionej połówce jabłka i czasem piekła ulubione ciasto pana. Pan nauczył się gotować kompot jabłkowy i robił sobie za duże obiady. A kiedy wracał do domu, zawsze grzecznie przystawał, żeby przepuścić panią w drzwiach.

Potem pani postawiła w nowym korytarzu przypadkiem zabrane stare buty pana: dopiero wtedy jej butom odrosły wysokie obcasy. A pan rozsypał w nowej łazience kolorowe spinki pani i codziennie przypinał sobie jedną do kieszeni, żeby mu się myśli nie gubiły.

Oboje powolutku wracali do siebie myślami i coraz częściej śnili się sobie nawzajem. Okropnie wystraszeni tymi drapiąco-kichającymi snami, postanowili uciec jeszcze dalej.

Pani uciekała tu.

A pan uciekał tam.

A ponieważ ziemia jest okrągła, każda ucieczka w końcu staje się powrotem. Dlatego  pan i pani pewnego dnia wpadli na siebie w swoim starym mieście i to tak, że pan rozbił sobie nos, ale nie za mocno. Wtedy okazało się, że pan ogolił brodę, a pani zmieniła perfumy, więc wreszcie mogą przytulać się do woli.

Żeby przytulanie się było owocne, nawet dwie połówki jabłka muszą czasem do siebie dojrzeć.